Jesteś
153 309
Gościem























patroni

Poleca

Patronat

patroni
www.sfp.org.pl




Wydawnictwo Wojciech Marzec - 5 Tajników Warsztatu Filmowego

5 TAJNIKÓW WARSZTATU FILMOWEGO

Autor: Joseph V. Mascelli

Tłumaczenie
i opracowanie: Tomasz Szafrański
Projekt okładki: Paweł Rosołek
Rok wydania: 2007
Ilość stron: 380
Format: B5 (165x235)
Papier: offset 80g
Okładka: miękka, foliowana
Waga: 603g
ISBN 978-83-922604-6-2

Cena detaliczna: 49 PLN

Książka w sprzedaży od 1 października 2007 roku w salonach EMPIK i najlepszych ksiegarniach w kraju.






Jedna z najsławniejszych na świecie książek o warsztacie filmowym. Autor przy pomocy setek fotografii i rysunków przedstawia w sposób jasny i zwięzły najważniejsze zasady i techniki opowiadania historii kamerą oraz związane z tym inne aspekty tworzenia filmów.

Wychodząc od pięciu centralnych tematów książki - kąty widzenia kamery, ciągłość wizualna, montaż, zbliżenia, kompozycja kadru - Mascelli krok po kroku prowadzi filmowców przez praktyczny kurs myślenia obrazem.

Książka omawia między innymi:

- czas i przestrzeń w filmie
- zasady kompozycji kadru
- punkt widzenia
- ustawienie kamery
- techniki filmowania
- montaż
- kierunki ruchu

Wydawnictwo Wojciech Marzec -  Joseph V. Mascelli

Joseph V. Mascelli wszechstronny operator filmowy, autor zdjęć do filmów kinowych, dokumentalnych, szkoleniowych, telewizyjnych, reklam, seriali, kronik filmowych. Publikował artykuły o warsztacie operatorskim w magazynach fotograficznych i pismach branżowych, był redaktorem American Cinematographer Manual, wykładał na temat sztuki operatora na Uniwersytecie Loyola w Los Angeles.

NOTY RECENZYJNE


Wydawnictwo Wojciech Marzec - Jacek Bromski

"Najtrudniejszą sztuką filmową jest... opowiedzieć prostą historię. Książka, która uczy, jak - po prostu - robić ciekawe filmy, powinna być obowiązkową lekturą nie tylko operatora, ale każdego twórcy filmowego."
- Jacek Bromski, reżyser, prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich


Wydawnictwo Wojciech Marzec - Maciej Ślesicki

"Absolutnie klasyczna książka! Podstawowe zasady języka filmowego były, są i będą takie same. Dopiero kiedy je znamy możemy je mieszać lub świadomie łamać. I nie ma znaczenia czy przed kamerą stoi żywy człowiek czy komputerowy dinozaur - "5 tajników warsztatu filmowego" zawsze obowiązują."
- Maciej Ślesicki, Warszawska Szkoła Filmowa


Wydawnictwo Wojciech Marzec - Agnieszka Odorowicz

"Podręczniki filmowe odgrywają dużą rolę w procesie kształcenia i doskonalenia umiejętności przyszłych i obecnych filmowców"
- Agnieszka Odorowicz, Dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej


Wydawnictwo Wojciech Marzec - Jerzy Woźniak

"Polecam tę książkę przyszłym i obecnym twórcom. Warto ją mieć w swojej filmowej domowej bibliotece, by korzystając z niej konfrontować własne pomysły."
- prof. Jerzy Woźniak, Rektor PWSFTViT im. Leona Schillera w Łodzi


Wydawnictwo Wojciech Marzec - Joanna Kos-Krauze

"Książka Mascelliego jest i długo pozostanie dziełem wyjątkowym. Od niej zaczął się okres samodzielnej edukacji filmowej w Stanach. Dla osoby takiej jak ja, czyli samouka są trzy sposoby zgłębiania tajników warsztatu: robienie filmów, asystowanie najlepszym w branży, ale wszystko i tak zaczyna się od książek. Mascelli odważa i zachęca do poszukiwań, namawia do łamania reguł, ale pod warunkiem, że najpierw dobrze je poznamy. Przypomina, że film to przede wszystkim obraz, że każdy świadomy i odpowiedzialny reżyser musi mieć wizję, ale przede wszystkim znajomość filmowego rzemiosła. Warto wracać do wykładu Mascelliego, zwłaszcza, gdy z jakiś względów czujemy się niepewni, zagubieni, bezradni wobec materii kina. Ta książka uspokoi, pomoże uporządkować nasze pomysły, może być inspiracją do własnych pewniejszych poszukiwań. Bardziej nerwowi reżyserzy powinni trzymać ją na szafce nocnej przy łóżku... Wielka lekcja pokory i optymizmu."
- Joanna Kos-Krauze, scenarzysta, reżyser


Wydawnictwo Wojciech Marzec - Maciej Starczewski

"W komedii Moliera Mieszczanin szlachcicem pan Jourdain odkrywa, że przez całe życie mówił prozą. Podobne zaskoczenie może czekać czytelników, filmowców i nie-filmowców, Pięciu tajników warsztatu filmowego. Joseph V. Mascelli odsłania z pozoru oczywiste elementy kinematograficznego fachu. Nazywa je po imieniu, rozkłada na czynniki pierwsze i analizuje ich znaczenie w filmie. Intuicję zamienia na konkret. Wątpliwości na pewność. Teorię popiera doświadczeniem. Niektórzy zapytają: jakie znaczenie ma dziś książka napisana 40 lat temu? Język filmu ciągle się zmienia, filmowcy sięgają po nowe środki wyrazu, jeszcze nowsze narzędzia. Odpowiem: wiedza zawarta w 5 tajnikach... Mascelli'ego jest niezmiennie aktualna. Jak to sprawdzić? Przeczytać książkę i pójść do kina"
- Maciej Starczewski, dziennikarz TVN24, reżyser


Wydawnictwo Wojciech Marzec - Artur Żurawski

"Na planie zdjęciowym operator pracuje intuicyjnie. Podejmuje szybkie decyzje dotyczące scenografii, inscenizacji i światła. Dzięki literaturze filmowej związanej z warsztatem spoglądam innym okiem na te same znane mi z praktyki zagadnienia. Niniejszy podręcznik mimo swojego wieku nie stracił na aktualności i może być polecany jako źródło wiedzy dla początkujących filmowców a doświadczeni twórcy mogą dzięki niemu odświeżyć spojrzenie na swoją pracę".
- Artur Żurawski, operator obrazu


Wydawnictwo Wojciech Marzec - Andrzej Saramonowicz

"...genialny podręcznik Josepha V. Mascelliego 5 tajników warsztatu filmowego - dzieło równie ważne dla filmowców, co 365 obiadów na każdy dzień roku dla kucharzy lub 2 pozycje seksualne na całe życie dla religijnie zaangażowanych."
- Andrzej Saramonowicz, Film nr 10.2007

"Podawane przez Mascellego recepty i przykłady mogą znacznie przyspieszyć pracę operatorów filmowych." - Wojciech Jagiełło, Film & TV Kamera

Arthur C. Miller
trzykrotny laureat Oskara za zdjęcia, mistrz czarno-białej fotografii filmowej, pracował jako autor zdjęć z takim twórcami, jak John Ford, Cecil B. De Mille, Raoul Walsh, Joseph Losey. Był przewodniczącym Amerykańskiego Stowarzyszenia Operatorów, redaktorem American Cinematographer Manual, przewodniczącym Komitetu Wydawniczego ASC.

Chociaż sposób robienia filmów zmienił się znacznie od czasu, gdy filmowałem The Perils of Pauline w 1914 roku, niektóre jego aspekty, a w szczególności te związane z opowiadaniem historii, pozostały takie same.

Dzisiejsze filmy mają szybsze tempo, gdyż publiczność stała się bardziej wyrafinowana. Filmy telewizyjne w parę minut wprowadzają postaci, ustanawiają klimat i angażują widza w fabułę. Za dawnych czasów zabierało to cały pierwszy akt. Dzisiejsze sposoby używania kamery w ruchu - a szczególnie kręcenie z powietrza - oraz formaty panoramiczne pozwalają na filmowanie bardzo płynne, przy użyciu mniejszej ilości ujęć. Efekty teatralne są zarzucane na korzyść naturalnego światła i sprawnego opowiadania kamerą.

Tworzenie filmów było całkiem inne w roku 1908, kiedy miałem szczęście w wieku czternastu lat zostać asystentem Freda J. Balshofera, jednego z pierwszych producentów, reżyserów i operatorów filmowych. Balshofer stworzył wiele technik operatorskich, które stały się standardem (np. pilnowanie kierunków spojrzeń). Rok później zacząłem pracować u boku Edwina S. Portera, który w roku 1903 nakręcił pierwszy film opowiadający historię - Wielki napad na pociąg. Dla ówczesnej publiczności takie filmy były bardzo podobne do sztuk teatralnych, gdyż rozgrywały się płynnie na ich oczach, czego nie można było powiedzieć o serii animowanych zdjęć będących do tej pory odpowiednikiem filmu.

Ten rok [1965] jest pięćdziesiątą rocznicą powstania Narodzin narodu, wyprodukowanego i wyreżyserowanego przez D.W. Griffitha, ojca gramatyki języka filmowego.

Jednak pomimo wpływu, jaki ci i inni pionierzy (oraz wielu innych znakomitych operatorów i reżyserów dawnych i współczesnych) wywierają na dzisiejszych twórców filmowych, żaden z mistrzów naszej sztuki nie napisał jeszcze jasno i wyraźnie jak należy używać kamery do opowiadania historii. Jedynym sposobem na nauczenie się tego było odbyć praktykę pod opieką kompetentnego nauczyciela lub analizować filmy, próbując odkryć, jak zostały zrobione.

O ile wiem, niniejsza książka jest pierwszą pozycją, która podejmuje się przekucia tajników robienia filmów w praktyczne wskazówki. Moim zdaniem nikt nie nadaje się do tego lepiej niż Joe Mascelli. Mascelli jest rzadkim fenomenem. Łączy w sobie wielkie doświadczenie pracującego w branży operatora (tworzącego filmy zarówno do kina, jak i dla telewizji) z ogromną wiedzą na temat wszystkich etapów produkcji filmowej oraz pragnieniem nauczania i inspirowania. Jest znawcą historii kina - a zwłaszcza sztuki operatorskiej - który badał, studiował i analizował prace wielkich operatorów, począwszy od Billy'ego Bitzera, a skończywszy na Leonie Shamroyu. Ma niezwykłą zdolność wyjaśniania technik operatorskich tym, dla których produkcja filmowa jest zagadką.

Uważam, że ta książka będzie bardzo cenna dla operatorów dopiero zdobywających doświadczenie i dla studentów szkół filmowych. Zrozumienie zasad zawartych w tym tomie pozwoli Czytelnikowi wyobrazić sobie historię w sposób umożliwiający jej filmowe opowiedzenie, a to przecież właśnie siła wyobraźni decyduje o wielkości operatora. Czytanie Pięciu tajników warsztatu filmowego było dla mnie zarówno interesujące, jak i skłaniające do refleksji. Mam nadzieję, że książka ta będzie dla Was równie stymulująca i pouczająca, jak dla mnie.





Tomasz Szafrański
reżyser i scenarzysta, absolwent Wydziału Radia i Telewizji im. K. Kieślowskiego Uniwersytetu Śląskiego. Twórca takich filmów jak "Koniec wojny" [r. 2003], "Droga do szczęścia" [r. 2004], "Diabeł" [r. 2005], nagradzanych na licznych festiwalach. Współautor scenariusza "Cudowna melina", adaptacji sławnej powieści Kazimierza Orłosia. Laureat Specjalnej Nagrody HBO na polskiej edycji konkursu Hartley-Merrill za scenariusz "Przestrzenie nieba" [r. 2007]. Autor pracy o komediowości w filmach Roberta Zemeckisa.

Pięć tajników warsztatu filmowego a edukacja filmowa

Joseph V. Mascelli rozpoczął karierę operatora filmowego podczas drugiej wojny światowej, kręcąc filmy na potrzeby armii amerykańskiej. Nadejście pokoju nie zmniejszyło popytu na jego usługi - wkrótce został między innymi autorem zdjęć lotniczych przy pierwszym teście bomby atomowej na atolu Bikini. Z upływem lat zdobywał doświadczenie jako operator na różnych polach, także w telewizji i w filmach fabularnych, które bardzo wzbogacał swą wrażliwością wizualną i profesjonalizmem. W międzyczasie napisał jedną książkę. Jej tytuł brzmiał Pięć tajników warsztatu filmowego. Dzięki niej przeszedł do historii.

Dzieło Mascelliego jest po latach uważane za klasyczny podręcznik rzemiosła operatorskiego. Po raz pierwszy zostało wydane w roku 1965. Niewiele książek "starej szkoły" jest dziś traktowanych z podobnym szacunkiem. Obok Mascelliego wymienić tu można trylogię Stanisławskiego, The Art of Dramatic Writing Lajosa Egri, Technikę montażu filmowego Karela Reicha i Gavina Millera, The Art of Film Ernesta Lindgrena, Painting with Light Johna Altona oraz On Directing Harolda Clurmana (nie wspominając o Poetyce Arystotelesa oraz wskazówkach Szekspira dla aktora zamieszczonych w Hamlecie). Każda z tych pozycji była pionierska.

Czerpiąc ze swojego doświadczenia operatora obrazu i analizując pracę innych twórców fabularnych i dokumentalnych Joseph Mascelli zebrał w Pięciu tajnikach warsztatu filmowego wskazówki, dzięki którym scenariusz można przełożyć na ekran w sposób jak najciekawszy, zrozumiały dla widza i atrakcyjny wizualnie. Ponieważ była to pierwsza równie obszerna pozycja tego typu, Mascelli chciał zadbać, by nawet osoby nie związane w filmem mogły z niej skorzystać. Napisał ją więc w sposób pragmatyczny, ilustrując obficie zdjęciami i rysunkami, a ważniejsze rzeczy tłumacząc po kilka razy. Unikał też zagłębiania się w szczegóły technologiczne, poprzestając na drobiazgowym wyjaśnianiu technik filmowych i myślenia obrazem.

Patrząc na dzieło Mascelliego po tych czterdziestu latach, które upłynęły odkąd złożył maszynopis w wydawnictwie, można zadać sobie pytanie, czy ten klasyk spełni oczekiwania dzisiejszych czytelników. Czyż język filmowy nie zmienił się na tyle, że wiele z opisanych tu reguł straciło na aktualności? Prawdą jest, że od czasów Mascelliego kino ewoluowało. Pojawiła się francuska Nowa Fala, rozkwitło cinema verite, Hollywood lat siedemdziesiątych wzięli we władanie movie brats, a w latach dziewięćdziesiątych głowę uniosła duńska Dogma, z okiem przytkniętym do wizjera kamery cyfrowej. Jednak zauważyć należy, że pomimo rozwoju języka filmowego, wykwitu form amatorskich i obecnej niezbyt wyszukanej mody na filmy tworzone wbrew zasadom opowiadania historii, wypromowanej przez twórców w rodzaju Quentina Tarantino, Davida Lyncha czy Larsa von Triera, współczesne kino profesjonalne jest mocno wsparte na klasycznych zasadach zebranych w niniejszej książce.

Osobą, która wywarła najsilniejszy wpływ na dzisiejszy język filmowy jest Steven Spielberg. Pojawił się w czasie, gdy kino amerykańskie, od lat wyznaczające kierunek rozwoju filmu na świecie, przeżywało ogromny kryzys. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, w okresie największej świetności Spielberga, jego dzieła były tak uderzającym zjawiskiem i wygenerowały takie wpływy kasowe, że spowodowało to falę naśladownictwa jego stylu i zmieniło nieodwracalnie oblicze srebrnego ekranu.

Paradoksalnie, nowatorstwo Stevena Spielberga polegało na znalezieniu świeżego spojrzenia na klasyczne sposoby opowiadania historii w kinie. Metoda filmowania słynącego z rzadko spotykanej pamięci wizualnej reżysera nie jest niczym nowym. W sensie obrazu i inscenizacji jest bliska Ingmarowi Bergmanowi, którego Spielberg bardzo ceni, oraz łączy styl największych nowatorów kina, Orsona Wellesa i Walta Disneya z epickością Davida Leana.

Spielberg jest dowodem na to, jak ciągle żywe są narzędzia operatorskie przez wielu uważane dzisiaj za przestarzałe. Jego dopracowany w połowie lat siedemdziesiątych styl zarzucił prawie całkowicie używanie zoomu, który nie dorównuje szlachetności kamery poruszającej się na wózku. Spowodowało to, że transfokator, święcący triumfy w latach sześćdziesiątych i pierwszej połowie lat siedemdziesiątych, w erze postspielbergowskiej został w dużej mierze wyeliminowany z kina głównego nurtu. Jednak w 2005 roku sam Spielberg zadał kłam poglądom, że zoom jest "brzydki", robiąc utrzymane w duchu obrazów z lat siedemdziesiątych Monachium, w którym z niezwykłą pomysłowością łączył zoom z jazdą i inscenizacją aktorów.

Wszystko, co kiedykolwiek zostało w kinie wymyślone - i co Joseph Mascelli z taką skrupulatnością opisał w Pięciu tajnikach warsztatu filmowego - może być wykorzystane przez współczesnego reżysera i operatora przy odrobinie wyobraźni i odwagi. Głównym kryterium powinno być to, czy dane narzędzie nadaje się do opowiadanej historii. W swojej książce Mascelli akcentuje to przez cały czas, z uporczywością, która wskazuje, że ma to wagę szczególną. I rzeczywiście, z wszystkich opisanych tu rzeczy, zasada, że każdy aspekt tworzenia filmu powinien być podporządkowany jego treści, jest dziś szczególnie aktualna. Każdy reżyser staje w którymś momencie przed wyborem, czy w swoim dziele może zacząć folgować swoim fantazjom, czy raczej poświęcić się żmudnemu prowadzeniu historii krok po kroku, scena po scenie, z zachowaniem logicznej ciągłości przyczyny i skutku, wyrzucając z filmu wszystko, co zbędne.

Książka Pięć tajników warsztatu filmowego była jedną z tych pozycji, od których zaczął się okres samodzielnej edukacji filmowej w Stanach Zjednoczonych. Udało jej się dotrzeć poza szeregi osób tworzących filmy i zaczęła być popularna wśród zwykłych czytelników i widzów, ciekawych, na czym to polega. Z każdym rokiem wzrastał popyt na książki z różnych dziedzin rzemiosła filmowego, owocując pojawieniem się bogatej, znakomitej literatury na ten temat (żeby wymienić chociażby Lewa Huntera, Syda Fielda, Lindę Seger, Roberta McKee, Davida Mameta, Williama Goldmana, Tony'ego Barra, Michaela Shurtleffa, Davida Balla, Gila Bettmana, Stevena Katza, Judith Weston, rozliczne opracowania arystotelewskiej Poetyki na potrzeby filmu, adaptacje dzieł Campbella, Bettleheima, Stanisławskiego, Georgesa Polti, nawet Sztuki wojny Suna Tzu i wiele innych). Wszystkie te skarby są dzisiaj dostępne każdemu, kto tylko zechce po nie sięgnąć.

Jednak w Polsce ciągle jeszcze książka jako narzędzie zdobywania wiedzy filmowej jest traktowana z podejrzliwością. Wiąże się to z niekwestionowaną rolą i tradycją szkół filmowych i teatralnych w Polsce oraz ich ogromną popularnością. Studiowanie literatury filmowej jest jednak dobrą podporą dla tej najbardziej uznanej ścieżki edukacji. Wymaga to oczywiście pewnej odporności na tak często spotykany "drukowstręt", ale bycie reżyserem, aktorem czy operatorem wymaga poświęce. Niektrych rzeczy można do pewnego stopnia nauczyć się poprzez oglądanie i analizę filmów - jednak nic to nie pomoże w zrozumieniu, na czym tak naprawdę polega reżyseria czy właśnie praca z aktorem. Powód jest taki, że filmy ukazują już rezultat, a reżyseria aktora polega na kierowaniu jego uwagi nie na rezultat, lecz na proces. Obejrzenie w filmie aktora, który wydaje się coś przeżywać, sugeruje, że aktorów należy reżyserować przez emocje lub próby wzbudzania w nich uczuć. Jest to oczywiście dużym błędem. Aktorów powinno się prowadzić przez działania i cel, zwracając szczególną uwagę, by słuchali partnera i nie tracili z nim kontaktu.

Prawideł rządzących tworzeniem filmów można nauczyć się albo od dobrego reżysera, albo z odpowiedniej literatury. Prawdopodobnie nie ma nic cenniejszego niż kontakt z osobą, która naprawdę zna się na rzemiośle filmowym i jest w stanie cząstkę tej wiedzy przekazać. Miałem przyjemność doświadczyć czegoś takiego podczas rozmowy z Johnem Badhamem. Jednak zwykle znalezienie dobrej książki jest łatwiejsze, a wiedza w niej zawarta równie fascynująca.

W tym momencie zapewne większość Czytelników oświadczy, że przecież każdy wie, że robienia filmów można nauczyć się w tylko jeden sposób - robiąc filmy. Owszem, każdy o tym wie i jest to jeden z najczęściej powtarzanych, przyjemnych dla ucha frazesów, który swoją długowieczność zawdzięcza chyba temu, iż jest tak wygodny, jak nieprawdziwy. Wszędzie wokół mamy reżyserów, którzy robią filmy bez przerwy, czasami nawet od wielu lat, i wciąż tego nie potrafią. Natomiast Śmiertelnie proste braci Coen jest zrealizowane na poziomie technicznym wydającym się sugerować lata spędzone za kamerą - a jest to ich debiut. Drugi film Paula Thomasa Andersona Boogie Nights dorównuje sprawnością warsztatową i reżyserską najlepszym filmom Martina Scorsese (a pierwszemu - Cigarettes And Coffee niewiele do tego brakowało). Nie trzeba tu nawet wspominać o Obywatelu Kane czy Kto się boi Wirginii Wolf.

Edukacja, tak filmowa, jak i każda inna, zaczyna się od książki. Dopiero po nabyciu wiedzy teoretycznej można mieć szansę nauczenia się czegoś przez praktykę. W Polsce ciągle jeszcze nie ma nawyku samodzielnego zdobywania wiedzy. David Mamet pisał niegdyś o "pokoleniu, które do końca życia chce zostać w szkole". Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że od lat mamy takie pokolenie w naszej branży filmowej. Mentalność szkolna, polegająca na kontynuowaniu szlaku wyznaczonego przez nauczycieli, mentorów i opiekunów, za których plecami można się schować, gdy coś pójdzie nie tak, daje poczucie bezpieczeństwa, ale wiąże się z ryzykiem tworzenia filmów na poziomie etiud studenckich.

Twórca filmowy nie powinien nigdy dążyć do stanu wygody i bezpieczeństwa. Ryzyko jest z filmem nieodłącznie związane. Asekuranctwo prowadzi do zatracenia kreatywności. Nabywanie prawdziwej wiedzy, w dużej mierze dzięki książkom, jest jedynym sposobem, by móc powiedzieć sobie, że ma się odwagę stanąć na własnych nogach i zrobić coś po swojemu, z pełną świadomością podejmowanego ryzyka i smakiem ewentualnego sukcesu lub porażki. Wierzę, że tędy prowadzi droga do realizacji dobrych filmów. Mam nadzieję, że książka Josepha Mascelliego będzie w tej podróży pomocna i ułatwi początkującym twórcom zmierzenie się z wielką przygodą kina.









Film
Film & TV Kamera, marzec-maj 1/2008

Jak (mądrze) łamać zasady?

Pierwsze wydanie książki Josepha V. Mascellego "5 tajników warsztatu filmowego" ukazało się w USA ponad czterdzieści lat temu - w 1965 roku. Zaczynając lekturę z tą świadomością, można mieć obawy, na ile aktualna jest zawarta w książce wiedza. Na szczęście - dzięki koncentracji autora na absolutnych podstawach warsztatu operatora filmowego, z pominięciem ówczesnych rozwiązań technologicznych, książka prawdopodobnie jeszcze przez dziesięciolecia będzie aktualnym zbiorem zasad, charakterystycznych co prawda dla kina amerykańskiego (co autor podkreśla), jednak niezwykle przydatnych na wstępnym etapie nauki każdego filmowca. Istotny wpływ na to mają również uzupełnienia, wprowadzone zarówno przez autora, jak i wydawców - w obecnym wydaniu pojawiają się nawet wzmianki o telefonach komórkowych! Jednak podstawowa siła książki Mascellego leży gdzie indziej. Jest nią całkowite skupienie na rzemiośle oraz wynikającej z tego chęci jak najlepszej systematyzacji terminów i pojęć oraz praktycznej analizy elementów składających się, według niego, na dobry obraz. Elementy te, szumnie nazwane w tytule tajnikami, to według autora: kąty widzenia kamery, ciągłość wizualna, montaż, zbliżenia oraz kompozycja kadru. Wybór może wydawać się subiektywny lub niepełny, ale jeżeli przez się zastanowić - obejmuje absolutne podstawy warsztatu filmowego. Każdy z powyższych elementów został w książce zanalizowany w oparciu o praktyczną wiedzę autora, będącego operatorem wielu produkcji fabularnych i dokumentalnych. Mascelli, opisując kolejne elementy, stara się wyjść od dobrze znanych zasad i podjąć próbę zrozumienia tworzących je mechanizmów lub też - poprzez łączenie poszczególnych intuicyjnych czasem zachowań, doprowadzić do uogólnienia, mogącego służyć za punkt odniesienia w dalszej pracy. Trzeba przyznać, że w wielu przypadkach podawane przez niego recepty i przykłady mogą znacznie przyspieszyć pracę operatorów filmowych, pracujących przy realizacji standardowych zadań. Jednocześnie, stosowana przez autora metoda analizy przyczyn skuteczności niektórych rozwiązań wizualnych lub narracyjnych, pozwala w wielu przypadkach na bardzo świadome określenie najciekawszych metod odchodzenia od przyjętych schematów działania. Przykładem może być krótka analiza standardowej procedury zmiany ustawienia kamery i obiektywu w każdym kolejnym ujęciu podczas realizacji dokumentalnej. Po szczególnym opisie powodów, dla których trzymanie się tej zasady ułatwia pracę w "warunkach niekontrolowanych", autor nie omieszka przypomnieć, że każdą zasadę należy stosować z umiarem, pamiętając o tym, że w określonych sytuacjach najciekawsze rezultaty może przynieść jej złamanie - co ilustruje przykładami. Elementem istotnym z punktu widzenia wartości edukacyjnych jest również zaakceptowanie komplementarności pracy operatora względem montażysty. W wielu miejscach autor poddaje analizie metody obrazowania właśnie pod kątem dalszych możliwości edukacyjnych, co znacznie poszerza spojrzenie na proces powstawania filmu, akcentując odpowiednio rolę montażysty w procesie kreacji filmowej. Mascelli kieruje swój podręcznik do operatorów filmowych i jest to oczywiście grupa, która ma największy kontakt z technikami tam zawartymi. Jednocześnie dla większości z nich będzie stanowić prawdopodobnie zapis zbyt podstawowy, by mógł być interesujący. Polecałbym jednak "5 tajników warsztatu filmowego" pozostałym grupom zawodowym - mam na myśli szczególnie reżyserów oraz montażystów, chcących zapoznać się z prawidłami rządzącymi narracją wizualną oraz sposobami poprawnego obrazowania.


Wojciech Jagiełło

 

Film, październik (10) 2007

"W CZTERYSTA STRON DO OSCARA"

W Pół serio, debiutanckim filmie, który niżej podpisany popełnił z Tomkiem Koneckim i Tomkiem Madejskim, pada kwestia: "Quentin Tarantino też nie ma szkoły i jakoś sobie radzi!". Zdanie to zostaje przywołane z dwóch powodów: po pierwsze, idealnie pasuje jako motto do książki 5 tajników warsztatu filmowego, która może teoretycznie pomóc laikowi w przeistoczeniu się w profesjonalnego twórcę filmowego. Po drugie - Pół serio pokazuje, że takie przeistoczenie możliwe jest także w praktyce: oto dwaj twórcy bez szkół filmowych (Konecki & Saramonowicz) wysyłają swój film na festiwal do Gdyni, dostają sporo nagród, a kilka lat później ich Testosteron staje się największym hitem w kraju.

Połechtanie własnej próżności jest tylko jednym z powodów, dla których o tym wspominam. Znacznie ważniejszym - z punktu widzenia czytelnika Filmu - jest pojawiająca się w tej chwili, mam nadzieję, konstatacja, że skoro oni - tak skąpo obdarzeni zdolnościami - mogli, mogę i ja. Owszem, drogi Czytelniku, możesz, a będzie Ci o tyle łatwiej, niż nam, że masz dziś, oprócz własnego niewątpliwego talentu - do dyspozycji wspomniany już genialny podręcznik Josepha V. Mascelliego 5 tajników warsztatu filmowego - dzieło równie ważne dla filmowców, co 365 obiadów na każdy dzień roku dla kucharzy lub 2 pozycje seksualne na całe życie dla religijnie zaangażowanych.

Wymieńmy owe pięć tajników: 1. Kąty widzenia kamery; 2. Ciągłość wizualna; 3. Montaż; 4. Zbliżenia; 5. Kompozycja kadru. Niecałe 400 stron - tylko tyle dzieli Cię od Oscara, a przynajmniej od pewności, że wiesz więcej o filmie, niż wszyscy polscy krytycy filmowi razem wzięci. Warto się zdobyć na ten wysiłek, tym bardziej, że podręcznik Mascelliego napisany jest naprawdę w sposób klarowny i przystępny. To się czyta jak najlepszą powieść, a w finale satysfakcja jest znacznie większa. Od tego momentu spojrzysz bowiem na każdy film świadomym okiem i już nikt nigdy Ci nie wmówi, że np. półzbliżenie to niedokończony akt płciowy bohaterów, bo będziesz wiedzieć, że tak określa się kadr pokazujący postać od splotu pacierzowego do czubka głowy, z odrobiną powietrza nad głową.

A z praktycznego punktu widzenia powiem, że dla początkującego filmowca najcenniejsze w tej książce są rysunki, jak ustawiać kamerę w najróżniejszych wariantach (więcej niż dwóch bohaterów, bohaterowie w ruchu itp.), by to, co robimy, było ciągle filmem fabularnym, a nie spontanicznym wygłupem grupki znajomych. Z tych rysunków naprawdę można dowiedzieć się najwięcej, co podaję pod rozwagę tym z Państwa, którym marzy się Oscar, a nie są w czytaniu najmocniejsi.


Andrzej Saramonowicz

 


 

Iga Zatorska
Recenzenci.pl

X muza od kuchni
"Ambitni filmowcy zawsze najpierw poznają zasady, a dopiero potem je łamią" - to słowa rozpoczynające książkę Josepha V. Mascelliego zatytułowaną "5 tajników warsztatu filmowego". Następne zdanie można uznać za streszczenie podręcznika: "Należy nauczyć się prawidłowego sposobu robienia filmów, zgłębić obowiązujące reguły, dowiedzieć się, w jaki sposób przykuć uwagę widza i do czego widzowie zostali przyzwyczajeni przez lata chodzenia do kina". Autor szczególną uwagę poświęca podstawom warsztatu, a jako doświadczony operator, opisuje wszystko to, na co przeciętny odbiorca nie zwraca uwagi, a co stanowi istotę filmu. Książka została podzielona na pięć rozdziałów: "Kąty widzenia kamery", "Ciągłość wizualna", "Montaż", "Zbliżenia" i "Kompozycja kadru". W pierwszej części autor definiuje takie pojęcia, jak ujęcie, scena, sekwencja. Podaje rodzaje kątów filmowania, rozróżnia plany i perspektywy. Pisze też m.in. w jaki sposób powinna być ustawiona kamera w stosunku do fotografowanych obiektów. Następny rozdział poświęcono zagadnieniom kreowania czasu i przestrzeni na ekranie. Mascelli podkreśla znaczenie zachowania spoistości wizualnej dzieła. Uważa, że jeśli film jest "płynnym, logicznym ciągiem przemyślanych obrazów", to można go uznać za dzieło udane. Ogromnie ważne jest utrzymanie spójności czasu, przestrzeni i miejsca, ponieważ dzięki temu widz angażuje się w opowiadaną historię, trwa w iluzji filmu i żadne szczegóły techniczne go nie rozpraszają. Spory fragment tego rozdziału dotyczy kierunków ruchu, ponieważ wpływają one na ciągłość ujęć, wręcz decydują o płynnym przebiegu akcji. Nie każdy widz uświadamia sobie to, że dzięki ich konsekwentnemu utrzymywaniu opowiadana historia jest dla niego w ogóle zrozumiała. W kolejnej części książki opisane zostają rodzaje montażu, ze szczególnym naciskiem na znaczenie współpracy montażysty z operatorem. Ten ostatni przygotowuje ujęcia, a zadaniem montażysty jest ich doskonałe ułożenie (jak pisze Mascelli: "Bez dobrego montażu nie ma dobrego filmu"). Co ciekawe, autor daje pewne wskazówki twórcom - korzystając z wieloletniego doświadczenia pracy za kamerą wie, że łatwo coś przeoczyć i popełnić błąd, którego później nie da się naprawić. Radzi np. by filmować jak najwięcej ujęć dodatkowych, gdyż często są przydatne w późniejszym montowaniu (mogą pełnić dwojaką funkcję: dookreślają scenę lub maskują ewentualne błędy operatorskie). Ostatnie rozdziały poświęcono estetyce obrazu, a przede wszystkim zasadom kompozycji, ze szczególnym uwzględnieniem sposobu kręcenia zbliżeń i ich znaczenia dla całości dzieła. Mascelli pisze o zbliżeniach głównej akcji, w których aktorzy są filmowani z różnych punktów widzenia, a także o uwzględnianiu akcji równoległej, która może komentować tę pierwszą lub odwracać od niej uwagę. W tej części "5 tajników warsztatu filmowego" pojawiają się pojęcia ściśle związane z samym obrazem, które wpływają na jego odbiór przez widzów: linia, forma, masa, ruch, równowaga wizualna, perspektywa. Mascelli szczegółowo omawia znaczenie poszczególnych kształtów (np. kompozycji trójkątnych i krzyżowych), a także funkcję określonych barw i ruchów w kadrze, po czym odnosi je do ogólnej wymowy danego ujęcia czy analizowanej sekwencji filmu. Pisze też o działaniu ludzkiego wzroku, którym można manipulować, ale to już zależy od efektu wizualnego, jaki twórca chce osiągnąć, posługując się danym zabiegiem technicznym. Książka ma wiele zalet. Przede wszystkim taką, że jest napisana językiem prostym. W przystępny sposób wprowadza w zagadnienia filmoznawcze nawet przeciętnego widza. Wszelkie profesjonalne pojęcia zostały obszernie omówione, z szeregiem przykładów użycia. Dodatkową pomocą są zdjęcia oraz szkice praktycznego zastosowania. Autor dokonuje analizy każdego zabiegu technicznego z punktu widzenia przydatności dla ostatecznego efektu dzieła. Ponadto Mascelli często podkreśla najwyższe znaczenie odbiorcy, którego odczucia stanowią ostateczną wyrocznię. Jego zdaniem "pogubienie się" widza w biegu akcji filmu wskazuje na błędy reżyserskie, operatorskie lub montażowe. Niezwykle ważne jest to, by twórcy potrafili patrzeć na swoje dzieła nie tylko z punktu widzenia artysty, ale także przeciętnego odbiorcy, gdyż ten nie zna ich zamysłu czy np. wyciętych scen, obiektywnie ocenia obraz zmontowany, gotowy. Współczesny widz powinien znać podstawy warsztatu filmowego po to, by móc ocenić, w jakim stopniu praca reżysera czy też operatora utrudniła mu odbiór dzieła, a na ile wynika on z jego indywidualnych predyspozycji. Mascelli pisze, że najlepszym filmem jest obraz prosty, nieskupiający uwagi odbiorcy na żadnych aspektach technicznych. W prologu pada zdanie: "Tajemnica skutecznego oszukiwania polega na takim wprowadzaniu zmian, żeby publiczność nie była ich świadoma". Łamanie pewnych reguł warsztatu filmowego nie jest złe, jeśli tylko służy lepszemu opowiedzeniu historii. Pomimo że "5 tajników warsztatu filmowego" zostało napisane ponad czterdzieści lat temu (po raz pierwszy książkę wydano w 1965 roku), nie tracą one na aktualności. Tomasz Szafrański, autor tłumaczenia i opracowania, zauważa, że współczesne kino opiera się na tych samych zasadach, co w czasach, kiedy książka powstała. Jego zdaniem poszukuje się jedynie "świeżego spojrzenia na klasyczne sposoby opowiadania historii". Tak więc dzieło Mascelliego może posłużyć doświadczonym twórcom za pewne przypomnienie podstawowych zasad, a miłośnikom kina pozwoli poznać tajniki warsztatu."

 

Przemek Lewandowski
Stopklatka.pl, Dobra Strona Filmu

Kiedy bierzemy do ręki książkę Josepha V. Mascelliego "5 tajników warsztatu filmowego" jedną z pierwszych rzeczy, które przychodzą na myśl jest pytanie o jej aktualność. Minęło już ponad 40 lat od jej napisania, a technika filmowa (a wraz z nią warsztat filmowca) zmienia się nieustannie. Na naszych oczach dokonuje się rewolucja przejścia z technologii analogowych na cyfrowe. Jak więc może zareagować na jej treść pasjonat kina czy początkujący operator zafascynowany takimi gigantami współczesnego kina jak Christoper Doyle czy Bill Pope? Po pierwsze możemy być całkowicie zaskoczeni. Autor książki, jakby zdając sobie sprawę z tego co przynieść może przyszłość, niemalże całkowicie porzuca elementy związane z technologią tworzenia filmu, koncentrując się na elementach związanych z przekładaniem historii zaklętej w scenariuszu na obrazy. Interesują go więc żelazne zasady języka filmowego, a także wyjaśnianie logiki wizualnej narracji. Książka podzielona jest na pięć części. Pierwszy rozdział dotyczy tajników kątów widzenia kamery. Omawiane zostają w nim poszczególne plany filmowe, a także uniwersalne zasady związane ze sposobami ustawiania kamery, tak, aby miała ona ścisły związek zarówno z przekazem scenariusza jak i szanowała percepcję widza. Już w pierwszym rozdziale zauważamy, że autor nie podaje nam złotych środków w myśl jak nakręcić idealny film, co przede wszystkich pokazuje jakich błędów nie należy popełniać. Kolejny rozdział porusza tematykę "ciągłości wizualnej" związanej z pojęciami czasu i przestrzeni w filmie, ale i np. kierunków ruchów obiektów w kadrze oraz spojrzeń postaci grających filmie. Omówione zostają również osie akcji, oraz osie kontaktu pomiędzy aktorami. Dalej mamy montaż, który zostaje przedstawiony pod kątem współpracy operatorskiej, problematykę związaną z filmowymi "zbliżeniami", a także podstawy związane z kompozycją kadrów. Przy okazji omawiania poszczególnych zagadnień warsztatu operatora autor wprowadza czytelnika w rozległy system terminologii filmowej. I to od tych elementarnych które dotyczą scen, ujęć czy kadru, aż poprzez wyjaśnianie czym jest "mastershot" czy "montowanie w kamerze". "5 tajników warsztatu filmowego" łączy więc bogatą widzę operatorską z przejrzystym wykładem na temat podstaw związanych z materią kina. Do tego książka ilustrowana jest setkami zdjęć i obrazków, które dodatkowo poprawiają czytelność. Tłumaczeniem książki oraz jej opracowaniem zajął się młody zdolny twórca filmowy - Tomek Szafrański, autor nagradzanego na wielu festiwalach filmu "Diabeł". Tomek we wstępie zwraca uwagę na to, że w Polsce nie ma nawyku samodzielnego zdobywania wiedzy filmowej, że mentalność polskiego kina wyznaczają szkoły filmowe, które wrzucają twórców na utarte już szlaki. Trudno spodziewać się, aby "5 tajników warsztatu filmowego" podobnie jak i wcześniejsze książki Wydawnictwa Wojciecha Marca były wyraźną alternatywą w systemie kształcenia się nowego pokolenia twórców filmowych. Bez wątpienia są one potężnym zastrzykiem teoretycznej wiedzy dla wielu twórców, którzy na luksus studiowania w szkole filmowej nigdy nie mogli sobie pozwolić. Choć oczywiście nie tylko dla nich. Książkę czyta się na tyle swobodnie, że może być adresowana dla każdego miłośnika kina.

 

Adrian Szczypiński
FILM.ORG.PL, Klub Miłośników Filmu

Język filmu ulega ciągłej zmianie. Ruchome obrazy coraz bardziej przyspieszają, następują po sobie w coraz krótszych odstępach czasu, kumulując narrację do niemalże błysków światła w ciemności. Kiedyś było nieco wolniej, ale eksperymentatorów nie brakowało. Truffaut z kolegami odrzucali prawidła montażu, a von Trier z kolegami odrzucali nadbagaż techniczny. Powstawały dzieła wyglądające jak robota amatorów. Lecz, aby porwać się na łamanie zasad, pracowicie budowanych przez 100 lat kina, należy najpierw owe zasady poznać i solennie przestrzegać. Tak jak z językiem - żeby władać obcym, wpierw trzeba od rodziców nauczyć się własnego. Wypracowane prawidła języka filmowego są dziś dla nas oczywiste i nie zwracamy na nie uwagi. Lecz wystarczy amatora wyposażyć w kamerę i komputer montażowy, by na wierzch wypłynęła zwykła niewiedza, choć gotowych zasad kadrowania i klejenia dostarcza niemal każda sekunda każdego filmu czy serialu. Patrzymy, ale nie widzimy. Dlaczego? Kompozytorzy muzyki filmowej powiadają, że najlepszy score to taki, którego "nie słychać". Montażyści twierdzą podobnie - najlepsze cięcia powinny być "niewidoczne". Tak samo jest z przestrzeganiem zasad mówiących o tym, gdzie postawić kamerę, na jakiej wysokości umieścić obiektyw, jakiej użyć ogniskowej, jak skadrować, co to są kierunki, oś akcji, perspektywa. Z biegłym opanowaniem zasad przychodzi sztuka wyrafinowanego "oszukiwania widza", a stąd już tylko krok do dobrego filmu, oczywiście pod warunkiem ekranizacji dobrego scenariusza. Joseph V. Mascelli, autor książki "5 tajników warsztatu filmowego", nie roztrząsa tej oczywistości, lecz idzie krok dalej, w stronę kamery, z którą przepracował wiele lat w amerykańskiej telewizji i filmach. Data pierwszego wydania jego książki, rok 1965, może po ponad 40 latach wzbudzić obawy o aktualność zawartych w niej reguł. I tu niespodzianka. Każda opisana tu zasada wciąż obowiązuje, a kolejne dziesięciolecia rozwoju sztuki i techniki filmowej tylko uzupełniły warsztatowy kanon.

Na ponad 350 stronach Mascelli wyodrębnił, co prawda, zaledwie pięć czynników, na których opiera się warsztat operatora, lecz każdy z nich rozebrał na części pierwsze i opatrzył solidną dawką instruktażowych zdjęć i rysunków. Niezwykle ważne jest także ścisłe powiązanie owoców pracy operatora z ich w gruncie rzeczy nierozerwalną wartością montażową. Autor na każdym kroku podkreśla służebną rolę zdjęć wobec późniejszego ułożenia ich w płynną narrację. Nie ogranicza się przy tym do stosunkowo komfortowych warunków pracy operatora fabularnego, który kręci ujęcia wg dokładnego scenopisu. Mascelli pamięta o operatorach newsowych i dokumentalnych, którzy często stają wobec nieprzewidywalnych warunków pracy, a mimo to wciąż muszą przestrzegać zasad montażu i podejmować krytyczne decyzje w ułamku sekundy.

W pierwszym rozdziale "Kąty widzenia kamery" dowiadujemy się co to jest ujęcie obiektywne, ujęcie subiektywne, punkt widzenia, kąt filmowania, podział na plany, rola wysokości kamery, perspektywa, a nawet wskazówki, dotyczące rejestracji plansz tekstowych i nagłówków gazetowych. Rozdział "Ciągłość wizualna" ujawnia tajniki zmiany planów w obrębie akcji, kierunkowości akcji, osi akcji, osi kontaktu, zasady przechodzenia z plenerów do wnętrz z zachowaniem kierunków, wady i zalety mastershotów, rolę przebitek i kontrplanów. Trzeci rozdział "Montaż", nie został, jak stwierdza autor, napisany dla montażystów (dla nich Wydawnictwo Wojciech Marzec opublikowało już biblię Waltera Murcha). To wskazówki dla operatorów, jak należy kręcić, by montażystów krew nie zalała. Mascelli wyjaśnia zasady montażu chronologicznego, kompilacyjnego, równoległego, uczy montażu na ruchu, przybliża kwestie kompozycji kadru i roli dźwięku wobec montażu. Rozdział "Zbliżenia" roztrząsa problemy związane z mnogością i dramaturgiczną wartością bliskich planów, rolą detali, sposobami łączenia zbliżeń ze sobą, zbliżeń z planami szerszymi i wyborem odpowiedniego tła. Wreszcie w rozdziale "Kompozycja kadru" Joseph Mascelli doradza, jak ułożyć wszystkie elementy kadru by stanowiły pełną, zamkniętą i korespondującą ze sobą i resztą filmu całość, jak najlepiej filmować landszafty, budynki czy kilku aktorów na raz w różnych konfiguracjach dramaturgicznych, jak oświetlać złożony plan, by wydobyć interesujące reżysera detale, wreszcie jak to wszystko ogarnąć pod kątem przyszłego montażu.

Wydawnictwo Wojciech Marzec po raz kolejny uzupełniło lukę w krajowym księgozbiorze o unikalną pozycję. "5 tajników warsztatu filmowego" to niezwykle fachowe, a zarazem przystępnie napisane kompendium wiedzy o fundamentach budowy obrazu filmowego. Ktoś mógłby zapytać "ponad 350 stron zawiera zaledwie podstawy warsztatowe?" Owszem, ale ich przestrzeganie może zaprowadzić łebskiego właściciela kamery na kolejne szczebelki wtajemniczenia. W końcu, jak mawiał aktor Jerzy Cnota, "liczy się talencik i warsztacik". Książka przybliża rozwiązania z pozoru oczywiste, widziane setki razy, nazywając po imieniu każdy operatorski trik. Uczy zdrowego rozsądku w podejściu do zdjęć, które w gruncie rzeczy są tylko tworzywem, półproduktem do dalszej obróbki, a nie operatorskim popisem samym w sobie. Czytający ją zawodowiec odświeży sobie pamięć i zarekomenduje młodszym kolegom, a filmowiec amator pozna prostą i uniwersalną prawdę, że najtrudniej zrobić coś, na co widz nie powinien zwracać uwagi. Najtrudniej zrobić poprawny warsztatowo produkt.

 

Plik do pobrania